źródło: http://www.maximumpc.com/article/news/report_hot_running_laptops_can_damage_your_skin

Tak się zastanawiałem jak duży związek z tym, że przestałem sprzątać w pokoju ma to, że mój nowszy notebook HP Probook 4310s zaczął się wyłączać z przegrzania, a niedługo później stary HP Compaq NX7400 również zaczął się “pocić” ;-) Wszechobecny kurz dostał się także i do środka obu z tych maszyn. Małe wiatraczki sterowane czujnikiem temperatury procesora wchodziły już na najwyższe obroty, kiedy ich kontroler otrzymywał informacje o coraz większych temperaturach rdzenia. Niestety już nawet taki wysiłek wentylatorów niewiele dawał, jeśli między ich łopatkami, a blaszkami miedzianego radiatora powstała kilkumilimetrowa warstwa izolacyjna z kurzu, przypominająca z wyglądu kawałek filcu.

Podstawki chłodzące do laptopów

Jak do tej pory nie spotkałem się z notebookiem z procesorem Intela, który od nowości nie pozwoliłby się utrzymać na kolanach z powodu gorąca. Wspomniałem o procesorach Intela, bo z mojego doświadczenia notebooka z procesorem AMD (np. Athlon lub Turion) można było bardzo łatwo przerobić na opiekacz do kanapek. Wystarczyło włączyć jakiś archiwizator danych. Nie wiem jak jest teraz, ale podejrzewam, że nie wiele lepiej. Z problemem gorącego spodu notebooka ponoć dobrze dają sobie radę specjalne podstawki chłodzące dostępne na aukcjach (Podstawki chłodzące do laptopów na Allegro). Jeśli jednak na pokładzie mamy jeden z procesorów Intela, mając odrobinę manualnych umiejętności, odwagi i ostrożności możemy zaoszczędzić kilka złotych i wyczyścić układ chłodzenia.

Od czego zacząć?

Od podstaw teoretycznych. Wtedy w praktyce popełnimy dużo mniej błędów, które mogą mieć mniej lub bardziej katastrofalny wpływ na życie naszego notebooka. Nie wiem jak reszta firm produkujących laptopy, ale HP udostępnia bardzo dokładne przewodniki serwisowe do swoich urządzeń. Ostatnio znalazłem też manual do Asusa, więc być może i ta firma prowadzi dokładną dokumentację serwisową. Wracając do Hewlett Packarda, do HP Probook 4310s manual serwisowy można pobrać ze strony producenta (link: http://bizsupport2.austin.hp.com/bc/docs/support/SupportManual/c02025105/c02025105.pdf). Zanim przystąpimy do pracy, aby nie robić tzw. fuszerki proponuję zaopatrzeć się w śrubokręty typu Torx (wikipedia). Przyda się też kilka normalnych śrubokrętów gwiazdkowych. Dokładną specyfikację narzędzi można znaleźć w w/w manualu.

HP Probook 4310s NX578EA

Wracając do HP Probook 4310s… Nie wiem dlaczego postęp technologiczny w tym aspekcie się zacofał, ale byłem bardzo niemile zaskoczony konstrukcją tego notebooka. Delikatne plastikowe części obudowy zostały przymocowane za pomocą kruchych i małych zatrzasków, które aż strach podważać. Czasami trzeba na prawdę niebezpiecznie nagiąć element, aby zatrzask puścił. Druga sprawa to dostęp do układu chłodzenia procesora. Aby dojść do etapu demontażu radiatora, zgodznie z manualem musimy przewertować 47 stron i dokładnie prawie wszystko zdemontować, aż do samej płyty głównej (str. 50-97). Dużo pracy i przy małym lub zerowym doświadczeniu – stresu. Czyszczenie polega na wydmuchaniu lub wypłukaniu kurzu z radiatora oraz poprawę przewodnictwa ciepła między rdzeniem a stopą radiatora. Nie rozumiem, dlaczego HP kładzie tyle pasty termoprzewodzącej na rdzeń. W obu notebookach spotkałem się ogromną ilością i zaciapanym w całości procesorem. Jeśli posiadasz świeżą pastę, wyczyść procesor oraz radiator ze starej pasty, a następnie na rdzeniu umieść odrobinę nowej pasty. Jeśli nie, możesz użyć starej pasty usuwając przy okazji nadmiar z rdzenia. Po wszystkim możesz, jeśli nie jesteś zbytnio przerażony rozwalonym w drobny mak notebookiem, rozpocząć składanie i liczenie śrubek. Składać także jest dobrze z manualem. Pozwala to na uniknięcie sytuacji, że zostanie nam na dłoni garść śrub, których nie wiadomo gdzie wkręcić.

HP Compaq NX7400 EY505ES

Dużo lepiej przedstawiają się rozwiązania demontażu układu chłodzącego w legendarnej i niezniszczalnej wg niektórych optymistów serii HP Compaq. Po pierwsze żadnego stresu przy demontażu plastikowych elementów obudowy, ponieważ nie potrzebujemy niczego demontować. Manual serwisowy ze strony producenta (link: http://bizsupport1.austin.hp.com/bc/docs/support/SupportManual/c01035648/c01035648.pdf) można rozpocząć od strony 112. Wystarczy przestudiować i postąpić wg instrukcji z 8 stron (str. 112-120), aby mieć na dłoni cały radiator wraz z wentylatorem. W gruncie rzeczy to demontaż klawiatury, odpięcie kilku przewodów – 15 minut spokojnie wystarczy. W serii Probook ta sama operacja zajęła mi około 4 godzin. No i jakieś 2,5 godziny na składanie.

Stawiam na mobilność

Może zabrzmi to śmiesznie, ale wolałbym dołożyć trochę do kupna komputera stacjonarnego, niż kupować podstawkę chłodzącą. Korzystam z notebooka przede wszystkim ze względu na jego mobilność. Często przenoszę go z uczelni do akademika, z akademika do domu i z powrotem. Noszenie ze sobą podkładki chłodzącej lub styropianowych podnóżek dla lepszej cyrkulacji chłodnego powietrza pod komputerem byłoby dla mnie absurdem.